7 najlepszych utworów gitarowych, jakie istnieją

7 najlepszych utworów gitarowych, jakie istnieją

gitarki

Pewnie nie wszyscy wiecie, że gram na gitarze. Jak dotąd wspominałem o tym tylko w artykule o zarabianiu. Za jakiś czas rozwinę ten wątek.

Prawdą jest, że słucham muzyki gitarowej od lat i wiem o niej bardzo dużo.

Wybrałem dla was 7 utworów, które najbardziej cenię. Pominąłem kilka utworów najsłynniejszych gitarzystów, z prostego powodu – po prostu wszyscy je znają, a ja chciałem, żebyście posłuchali czegoś nowego.

*

Richie Kotzen – 24 Hours

Richie Kotzen to rockman z krwi i kości. Słuchałem wielu koncertów G3, na których zawsze grali najsłynniejsi gitarzyści na świecie, tacy jak Vai, Satriani czy Petrucci, ale to właśnie Richie zrobił na mnie największe wrażenie. Może dlatego, że jego gra nie składa się tylko z czystej techniki,  w jego kompozycjach widać duszę artysty i jakiś głębszy zamysł, podczas gdy kompozycje Vaia czy Satrianiego służą zazwyczaj tylko pokazaniu swojej wirtuozerii (chociaż oczywiście są wyjątki, takie jak „Always With Me, Always With You” Satrianiego czy „Tender Surrender” Vaia). Posłuchajcie. Cała piosenka jest świetna, a solo na gitarze zwali was z nóg. I obejrzyjcie teledysk, warto.

 

 

Eric Johnson – Cliffs of Dover

Mistrz w akcji. Wiele razy słuchałem całej dyskografii Erica Johnosona, a to jego najbardziej znany utwór ze zdecydowanie najlepszej płyty, jaką kiedykolwiek nagrał.

 

 

Jason Becker – Altitudes

Jason nagrał swoją płytę „Perpetual Burn”, kiedy miał zaledwie 19 lat, a mimo to po kilkudziesięciu latach pozostaje ona właściwie niedoścignionym osiągnięciem jeśli chodzi o muzykę gitarową.

A ponieważ chcę, żebyście docenili go tak mocno, jak na to zasługuje, dorzucam jeszcze krótki wpis, który dodałem dwa tygodnie temu:

Post użytkownika Kacper Zamojski.

 

 

Michael Lee Firskins – Cactus cruz.

Ten utwór znają tylko jednostki, świadczy o tym nawet liczba wyświetleń. 14 tysięcy to tyle co nic. A Michael Lee Firskins jest naprawdę świetny. Przytoczę jeden z komentarzy, które znalazłem:

„Why isn’t this guy famous. I personally find him more listenable than Satriani or Yngwie. So many different
styles and influences I hear in his playing-incredible guitar player”

Warto posłuchać całej płyty, ja bardzo lubię jeszcze „24 Grand Avenue”.

 

Andy Timmons – Electric Gypsy

Ten utwór zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jest przepiękny. Jest dla mnie kolejnym dowodem na to, że nie trzeba grać miliona dźwięków na sekundę, żeby bardzo dużo pokazać, a nauka szybkiego grania to pułapka, w którą wpada bardzo wielu gitarzystów. Oglądałem ostatnio wywiad z Tomaszem Andrzejewskim, który został nagrany po tegorocznym Gitarowym Rekordzie Guinessa, w którym Tomasz mówił, że w końcu zdał sobie sprawę, że istnieje coś więcej niż szybkie granie i że są inne środki wyrazu (po takiej deklaracji bardzo czekam na jego nową płytę). Słyszałem też kiedyś „Nie płacz Ewka” w wykonaniu Jacka Królika i Ryszarda Sygitowicza i szczerze mówiąc wywarło to na mnie dużo większe wrażenie niż kompozycje Jacka w których zostawia mniej przestrzeni pomiędzy dźwiękami (chociaż na pewno nie można odmówić mu tego, że jest wirtuozem i niesamowitym „gitarowym rzemieślnikiem”, zresztą bardzo go za to cenię, a solo, które zagrał razem z Sygitowiczem w utworze „Crosstown Traffic” na płycie „Hey Jimi” to klasa światowa, zastanawiałem się nawet, czy nie wrzucić go tutaj, więc możecie potraktować to jako bonus).

Dobrze, a teraz posłuchajcie „Electric Gypsy”.

 

Steve Lukather – While my Guitar Gently Weeps

Steve Lukather nie jest doceniany, a przecież nagrał aż siedem solowych płyt, miedzy innymi wspaniałe „All’s Well That’s Ends Well”. Mimo wszystko ja zawsze będę kojarzył go najbardziej z wykonaniem tej piosenki Beatlesów, bo solówki, które w niej zagrał (a zwłaszcza ta ostatnia, która na filmiku poniżej zaczyna się od 3:30) są tak przejmujące i robią tak ogromne wrażenie, że nawet jeśli bardzo bym się starał, to nie potrafiłbym znaleźć wielu lepszych rzeczy.

 

Jon Gomm – Passionflower

Na koniec jedyny w tym zestawieniu utwór zagrany na gitarze akustycznej. Najlepszy na świecie. Naprawdę.

To taki mocny akcent. Nie pamiętam już, jak i kiedy udało mi się odkryć Jona Gomma, ale nie zapomnę, jakie wrażenie na mnie zrobił. Jest zaskakująco mało znany, dlatego jest duża szansa, że go nie znacie i zaraz będziecie zbierać szczękę z podłogi.

 

 

Link do playlisty [KLIK!]

 

Wiem, że pominąłem dużo świetnych utworów. Nie krzyczcie, zamiast tego możecie polecić coś, co wy lubicie.

———————-

To drugi odcinek cyklu „7 najlepszych utworów”. Pierwszą część możesz zobaczyć tutaj [KLIK!].

Tags from the story
,