Byłem na koncercie zorganizowanym w mieszkaniu!

Byłem na koncercie zorganizowanym w mieszkaniu!

house gig pogonka budyń zdjęcie grupowe

W Łodzi mniej-więcej raz w miesiącu organizowane są koncerty w ramach „House Gig Pogonka”.  Już kilka razy miałem ochotę się tam wybrać, ale nigdy mi się to nie udawało.

Kilka dni temu dostałem rozpiskę, na której były wypisane wszystkie wydarzenia organizowane na Pogonowskiego. Spojrzałem na nią.

- Jeden z tych koncertów jest jutro. Chodźmy na niego – powiedziałem.

I poszliśmy.

*

Zasady „House Gig Pogonka” są proste. Koncerty odbywają się w mieszkaniu. Limit osób na każdym z nich to 30 osób (więcej zwyczajnie by się nie zmieściło). Pieniądze za koncert wrzuca się do kapelusza leżącego w kuchni – sugerowana kwota to 10-15 złotych, ale tak naprawdę większość osób wrzuca więcej. Koncerty są akustyczne. Można przynosić ze sobą alkohol i jedzenie i na przykład pić piwo albo wino w trakcie koncertu.

*

Oglądałem kiedyś świetny dokument  “The White Stripes – Under Great White Northern Lights” opisujący trasę koncertową Jacka i Meg. Na tej trasie oprócz wielkich koncertów grali dla znacznie mniejszej liczby osób między innymi w kręgielni, w autobusie i na łódce. Zorganizowali też koncert, który wyglądał tak, że weszli na scenę, zagrali jeden dźwięk i na tym skończyli. Powiedzieli, gdzie będą później i zeszli ze sceny.

Pamiętam, że bardzo spodobało mi się wtedy niekonwencjonalne podejście Jacka White’a do muzyki i grania na żywo, a koncert w mieszkaniu idealnie wpisuje się w tą konwencję.

*

Weszliśmy.

Spodziewałem się, że mieszkanie będzie chociaż w części przystosowane do takich koncertów. Nie było ani trochę i to właśnie było w tym najlepsze.

Pokój był mniejszy od tego w którym mieszkam. Na samym jego środku znajdowało się łóżko. Na szafce po prawej leżały książki i figurki, a na szafie stała suszarka do bielizny, na której suszyły się ubrania.  Usiedliśmy na wysokich krzesłach przy ścianie przeciwległej do sceny (chociaż tak naprawdę w tym pokoju nie istnieje coś takiego jak scena, wykonawcy siadają po prostu na krześle naprzeciwko publiczności). Po chwili przyszło więcej osób, ludzie siedzieli na łóżku, stoliku, na matach na podłodze. Otwierali piwa, wino, JD z colą w puszce.

Rozmawialiśmy aż do chwili, kiedy zaczął grać Budyń (to pseudonim Jacka Szymkiewicza, lidera Pogodno i Babu Król).

budyń kolaż

Na początku trochę nie mogłem wczuć się w atmosferę, ale później było coraz lepiej.

Śpiewaliśmy wszyscy razem. Koncert nie składał się zresztą z samej muzyki, w drugiej części Budyń odegrał też przedstawienie. Artysta miał coś konkretnego do przekazania, a mówił na tyle mądrze, że po powrocie do domu musiałem przemyśleć sobie parę rzeczy.

Zabawne były sytuacje, kiedy na przykład w połowie koncertu ktoś zadzwonił do drzwi, a Budyń przestał wtedy grać i zaczekał aż spóźnialski wejdzie i znajdzie sobie jakieś miejsce. Albo kiedy naśladował Jamesa Bonda i Czesława Mozila. Albo kiedy ktoś otworzył puszkę, głośno zasyczał gaz i Budyń przerwał piosenkę i po chwili zaczął grać ją od początku. Mnóstwo było takich żartów sytuacyjnych.

Muzyka też mi się podobała. Lubię kilka piosenek, najbardziej „Wolanda”„DŻES”. Budyń jest świetnym wokalistą i pisze ciekawe teksty. To co prawda nie były do końca moje klimaty, ale to ma tak naprawdę marginalne znaczenie, bo na żywo muzykę odbiera się zupełnie inaczej i na całość składa się o wiele więcej elementów.

*

Jestem pod wielkim wrażeniem. Pomysł z organizowaniem koncertów w ten sposób jest genialny. To bardzo swobodne i szczere podejście do muzyki, które uwielbiam. I okazja do bezpośredniego kontaktu z artystą, bo jednak to zupełnie coś innego od sytuacji, w której stoi się na płycie w pięćdziesiątym rzędzie i tylko spogląda się na telebimy, bo z odległości stu metrów nawet nie widać sceny.

Wrażenie robi też na mnie otwartość ludzi, którzy tam mieszkają. Zapraszają nieznajomych do domu. Nie boją się, że ktoś coś ukradnie. Dzielą się czymś, co sami kochają.

Bardzo to doceniam i jestem za to wdzięczny.

*

Fotograf zrobił nam nawet zdjęcie grupowe. Ja jestem na nim na samym środku w koszuli. Budyń stoi w ostatnim rzędzie, to druga osoba od lewej strony.

house gig pogonka budyń zdjęcie grupowe

*

Następny House Gig jest już w tą środę (zagra Halla Norðfjörð) , kolejny zapowiedziany w listopadzie, a w grudniu na Pogonowskiego zagra Oly. , którą uwielbiam (być może pojawi się nawet w „Muzycznych odkryciach miesiąca”) i którą muszę zobaczyć na żywo.

Na pewno jeszcze tam zajrzę.

 

———–

Autorem zdjęcia grupowego jest Jarosław Klamka.

Fanpage House Gigs Pogonka: [KLIK!]

Fanpage Bloga: [KLIK!]

 

Tags from the story
, ,