Nocny bieg po lotnisku i nowy rekord na 5 kilometrów – relacja z Nordea LCJRun 2016

LCJRun 2016 medal i relacja

Półtora miesiąca temu postanowiłem, że przebiegnę maraton, a już kilka dni później faktycznie zacząłem biegać. Biegałem trzy razy w tygodniu, najpierw zwiększając dystans z dwóch do pięciu kilometrów, a później zwiększając tempo. Nordea LCJRun 2016 to pierwszy bieg masowy, w którym wystartowałem, pierwszy większy krok do realizacji większego celu, jakim jest przebiegnięcie maratonu.

Nordea LCJRun jest o tyle ciekawym i wyjątkowym biegiem, że na 5 kilometrów biegnie się nocą po pasie startowym na lotnisku. Jedynym tego minusem było to, że ponieważ wchodziliśmy na teren lotniska i na pas startowy, to musieliśmy przejść odprawę tak, jakbyśmy mieli faktycznie lecieć samolotem. Mimo tego że trzeba było czekać od dwóch do nawet czterech godzin, to jednak nie odstraszyło to większości osób i na lotnisku pojawiły się setki biegaczy.

Przed startem LCJRun

Wyszliśmy na zewnątrz. Dopiero teraz było dokładnie widać jak wiele osób przyszło na bieg – lotnisko pełne ludzi robiło wrażenie, chociaż nie było to nic dziwnego biorąc pod uwagę, że ta edycja LCJRun cieszyła się szczególnie dużą popularnością - pierwsze kilkaset osób zapisało się na bieg już w pierwszych kilku dniach po uruchomieniu rejestracji. Zrobiliśmy rozgrzewkę i grupowe zdjęcie przy samolocie. Było trochę zimno, bo start LCJRun był zaplanowany na 30 minut po północy, ale wiedziałem, że po starcie przestanie to mieć duże znaczenie.

Z głośników leciało „Paradise City” Guns N’ Roses, a my wystartowaliśmy. Endomondo znów mi nie działało, ale i tak je włączyłem, żeby mieć przynajmniej stoper i widzieć jak długo już biegnę. Biegło się dobrze, ale okazało się, że zrobiłem duży błąd ustawiając się wcześniej zbyt daleko od linii startu – przez to zaraz po starcie zrobiło się dość tłoczno i musiałem kluczyć pomiędzy innymi zawodnikami zamiast od początku utrzymywać stałe tempo. Uciekło mi przez to sporo czasu.

W połowie biegu był punkt, w którym zawracaliśmy, żeby pobiec już w kierunku mety. Spojrzałem na stoper, wskazywał 12 minut. Wiedziałem już więc że jest szansa na życiówkę i po chwili przyspieszyłem na tyle, że zacząłem wyprzedzać innych biegaczy.

Początkowo chciałem pobiec poniżej 25 minut – taki był plan minimum, który założyłem sobie w moim dzienniku biegowym, ale teraz wiedziałem, że będę miał znacznie lepszy wynik.

Ostatnia prosta i wyniki

Na finiszu jeszcze bardziej przyspieszyłem. Wiedziałem że mam jeszcze rezerwy, a chciałem pobiec jak najlepiej. Wyprzedziłem jeszcze kilka osób, a na metę wbiegłem sprintem.

Zatrzymałem Endomondo, spojrzałem na stoper i wiedziałem już, że znacznie poprawiłem rekord życiowy.

Oficjalne wyniki z LCJRun przyszły SMSem jakieś 20 czy 30 minut później. Czas netto 23:08 dawał mi miejsce w pierwszej dwusetce na dziewięciuset zapisanych zawodników.

To całkiem niezły wynik biorąc pod uwagę, że biegam dopiero od 1,5 miesiąca, a życiówkę poprawiłem o niemal minutę, ale mimo wszystko po wbiegnieciu na metę czułem spory niedosyt – zostało mi jeszcze dużo siły i myślę że bez problemu mogłem przebiec ten dystans jeszcze co najmniej pół minuty szybciej. Niedługo pewnie spróbuję pobić ten rekord na treningu, żeby to sprawdzić.

Teraz celem na 5 kilometrów jest zejście poniżej 20 minut.