Miesiąc bez narzekania

jak przestać narzekać

Stałem naprzeciwko niej, a ona opowiadała mi o tym, jak beznadziejne jest jej życie. Żaliła się, ale chyba nawet nie było jej smutno, po prostu chciała się komuś wygadać i nie wiedziała jak przestać narzekać. Mówiła o tym, że ten chłopak, którego nawet nie zna i w którym podkochuje się wspólnie z koleżankami, kompletnie się nią nie interesuje. O tym, że chciałaby więcej zarabiać, że nie ma już do tego wszystkiego siły, że wszystko drożeje. O tym że nie może znaleźć odpowiedniej sukienki i że nie jest zadowolona ze swojej nowej fryzury. O tym że nowy rząd jej się nie podoba, poprzedni był równie zły, a w przyszłości pewnie też nie będzie na kogo głosować. O tym że tej celebrytce znanej z tego że jest znana znów nie układa się w związku. I o tym, że od dawna nie ma niczego ciekawego w telewizji, muzyka jest tandetna, a seriale nudne.

Słuchałem tych zwierzeń i już dobrze widziałem, że większość jej kłopotów jest jakby wynajdywana na siłę. Szukała problemów, tak jak większość ludzi, którzy w lecie narzekają na to że jest za gorąco, zimą na to że jest za zimno, jesienią na to że pada i jest zbyt duży wiatr, a wiosną na to że jeszcze nie zaczęło się lato. Śnieg na Święta jest problemem, bo drogi mogą być nieprzejezdne, brak śniegu też stanowi problem, bo co to za Święta bez śniegu. Myśląc w ten sposób znajduje się wyłącznie wady każdego rozwiązania i nie można wyrwać się ze spirali narzekania. Negatywne myślenie zwiększa niezadowolenie z życia.

Problemy większości ludzi można przypisać do dwóch kategorii: pierwsza to prawdziwe problemy, druga to problemy wymyślone na siłę. Z każdej z tych kategorii można wyodrębnić kwestie, które zależą od nas i takie, na które kompletnie nie mamy wpływu.

Dziwnym trafem tych prawdziwych problemów jest zazwyczaj najmniej. Cała reszta – problemy należące do drugiej z tych kategorii – to owoce narzekania.

Dlatego postanowiłem zrobić eksperyment i przestać narzekać. Całkowicie. Na cały miesiąc.

Wykorzystałem do tego metodę, na którą trafiłem na jakimś blogu.

Metoda jest dość prosta. Mam 10 monet. 10 złotówek. Noszę je zawsze ze sobą. Za każdym razem kiedy zacznę narzekać, muszę oddać jedną z tych monet osobie, z którą rozmawiam lub (jeśli na przykład rozmawiam przez internet lub narzekam w myślach) osobie będącej aktualnie najbliżej lub pierwszej osobie którą spotkam. Zadanie jest następujące: na koniec miesiąca musi mi zostać w kieszeni co najmniej jedna moneta, jedna z tych złotówek.

Przez cały miesiąc bardzo się kontrolowałem i przez ten miesiąc narzekałem tylko cztery razy. Co ciekawe, te cztery razy też okazały się zbędne, bo narzekałem raz na kolokwium, które zaliczyłem dzień później oraz trzy razy na egzamin, który również zdałem.

Teraz narzekam jeszcze mniej i tak będzie już przez cały czas, bo wiem jedno – nadajemy zbyt wysoką wartość swoim sprawom i traktujemy je z takim namaszczeniem, że nawet drobne rzeczy zaczynają mieć duże znaczenie, urastają do rangi czegoś znaczącego. Robimy to na własne życzenie, a później żyjemy w strachu i narzekamy że nie poszło po naszej myśli coś, co i tak nie miało znaczenia.

Miesiąc bez narzekania – wnioski

- Wydaje nam się, że jesteśmy pępkiem świata i nadajemy przez to sprawom nas dotyczącym zbyt duże znaczenie. Szukamy kogoś, komu będziemy mogli się wyżalić, ramienia żeby się wypłakać, osoby która pomoże nam w trudnych chwilach.

- Realnych problemów jest niewiele, a i one są w większości rozwiązywalne.Znam ludzi, którzy potrafią bez końca, bez przerwy i notorycznie przejmować się bzdurami, które są całkowicie pozbawione znaczenia – tym że pada deszcz, tym że drużyna z drugiego końca świata przegrała mecz albo tym, że w kuchni szklanka spadła na podłogę, rozprysła się na setki kawałków i teraz ktoś będzie musiał to posprzątać.

Wkurzałeś się kiedyś o to? Jeśli aktualnie twoim największym problemem jest to, że rozbiłeś szklankę i musisz posprzątać, to nie masz żadnych problemów. Jeśli aktualnie twoim największym problemem jest to, że wieczorem wychodzisz na imprezę i nie wiesz co na siebie włożyć, to nie masz żadnych problemów. Nawet jeśli twoim największym problemem jest to, że za tydzień masz egzamin i musisz przerobić na niego 500 stron, to nie masz żadnych problemów.

Jedynymi znaczącymi problemami są te, które występują wbrew tobie i które sprawiają, że dużo tracisz, niezależnie od tego co zdecydujesz. Lub kiedy coś mocno w ciebie uderza i nie możesz z tym absolutnie niczego zrobić. Choć nie ma wielu takich problemów, to jednak one istnieją. To takie problemy jak śmierć bliskich. Albo ciężka, nieuleczalna choroba. Kiedy ktoś cię ciężko pobije na ulicy. Kiedy jest powódź i woda zaleje ci mieszkanie. To są prawdziwe problemy. To są problemy na tyle mocne, że mogą potrząsnąć całym twoim światem i wywrócić go do góry nogami. Powalić twoje poczucie bezpieczeństwa i bezkarności tak łatwo i szybko jak domek z kart. Takim problemom też można zapobiegać, ale nie zawsze lub tylko w ograniczonym stopniu lub opóźniać moment ich nadejścia, ale nie bez końca.

Jeśli nie doświadczasz teraz żadnego z tych problemów, to jesteś szczęściarzem.

Wiem jedno – chcę brać odpowiedzialność za swoje życie, a nie da się ukryć, że jest ono kształtowane w dużej mierze przez moje myśli. Nie chcę płakać nad problemami, tylko szukać sposobu na jak najszybsze ich rozwiązanie – jeśli w ogóle jest potrzeba żeby je rozwiązywać. Chcę skupiać się na pozytywach zamiast wiecznie doszukiwać się we wszystkim wad.

Ty też możesz się nie przejmować i nie narzekać. Prawdopodobnie nie masz żadnych problemów, które są nierozwiązywalne, a skoro możesz przestać to tak właściwie po co dalej się nimi zadręczasz? Jeśli dużo narzekasz, to spróbuj nie narzekać przez miesiąc albo - ułatwię ci zadanie -  chociaż przez tydzień. Później zastanów się nad tym jak to na ciebie wpłynęło i odpowiedz sobie na pytanie: „po co masz dalej robić coś, co przynosi ci cierpienie i odcina cię od wszystkiego co pozytywne na tym świecie?”

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>