Każdy ma plany. Ty też miałeś je, masz i będziesz miał, jednak nawet kiedy dokładnie je sprecyzujesz, to i tak nie zyskasz nad nimi pełnej kontroli. Zawsze jest tak, że twoje plany albo pozostają tylko pobożnymi życzeniami, albo ich efekty stają się miłym zaskoczeniem.

Bo nie można wszystkiego zaplanować.

A przecież

KIEDYŚ MYŚLAŁEM INACZEJ

Tworzyłem projekty i zakładałem sobie, że do określonego przeze mnie terminu przyciągną one tylu i tylu odbiorców. Finalne efekty zawsze różniły się od tych zakładanych przeze mnie wcześniej. Pisałem artykuły i te z nich, o których myślałem, że zdobędą zainteresowanie czytelników, pozostawały niezauważone, a niektóre z tych, które ja uważałem za nieposiadające dużego potencjału, szybko stawały się viralami.

Ale nie mówmy już o mnie. Równie dobrym przykładem jest Tomek Tomczyk, który już wielokrotnie opisywał historie dotyczące tego, że jako mały chłopiec chciał w ciągu jednego roku zostać najsłynniejszym pisarzem na świecie. Dopiero później zrozumiał, że to nie jest takie proste, ale jednocześnie nie zrezygnował z realizacji tego, co sobie założył.

Tomek jako mały chłopiec żył naiwnymi marzeniami. Teraz w dalszym ciągu żyje marzeniami, ale nie są już one naiwne – zamiast tego stają się coraz bardziej realnym celem, do którego Tomek dąży krok po kroku (przeczytajcie pierwszy tekst [klik!] z jego bloga).

Jest taka znana anegdota, w której uczeń ma rozwiązać zadanie z matematyki i oznajmia: “Dla ułatwienia obliczeń przyjmę, że liczba Pi wynosi 3”. Zakładanie, że odniesie się całkowity sukces kierując się niewłaściwymi danymi (lub nawet nie korzystając z żadnych danych) daje zazwyczaj podobny wynik, co rozwiązywanie zadania w ten sposób – niby coś ci z tego wychodzi, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością.

Co innego, gdy twoje plany nie są oparte na założeniach wziętych z kosmosu, tylko na konkretnych danych. Potencjał swojego projektu obliczył w ten sposób na przykład Łukasz Misiukanis, który między innymi dzięki temu sprzedał swoją spółkę Socializer za kilkadziesiąt milionów złotych.

Prelekcję Łukasza Misiukanisa “Jak osiągnąć sukces w biznesie” polecił mi z kolei Bartek Płatek ze sweed.pl, z którym znam się od lat i który co prawda szczegółowo zaplanował rozwój i sposób promocji swojego start-upu, ale nie mógł przewidzieć wielu rzeczy, między innymi tego, że jego projektem zainteresuje się Blowek, youtuber, który ma ponad milion subskrypcji i który tak zachwycił się sweed.pl, że postanowił całkowicie bezinteresownie zrobić im reklamę.

I tutaj przechodzimy do kolejnej kwestii.

MUSISZ BYĆ PRZYGOTOWANY NA NIEOCZEKIWANE EFEKTY

Mówił o tym już Michał Szafrański z bloga jakoszczedzacpieniadze.pl  na konferencji Blog Forum Gdańsk 2014. Na pewno znacie Michała, ale jeśli nie, to powinniście wiedzieć, że w niezwykle krótkim czasie rozwinął on jednego z najpopularniejszych i najbardziej opiniotwórczych i wartościowych blogów w Polsce. Rok 2014 był dla niego szczególnie udany, w tym okresie znacznie zwiększył swój zasięg (przez cały rok na jego bloga zajrzało 1,6 miliona osób [a w kolejnym roku jeszcze więcej]) i zarobił setki tysięcy złotych.

Na swojej prelekcji (która swoją drogą jest tak dobra i wypełniona tak wartościowymi treściami, że oglądałem ją kilka razy) przedstawił na wykresach kolejno:

1. Swoje plany na 2014 rok

Screenshot michał szafrański

2. Plany, które faktycznie udało mu się zrealizować

Screenshot_61

3. Wydarzenia, których nie planował, a które miały miejsce i sprawiły, że jego rozwój dostał niesamowitego przyspieszenia

Screenshot michał szafrański 3

(Screenshoty pochodzą z prezentacji zamieszczonej na blogu Michała [klik!] )

 

Dodał przy tym, że z nieoczekiwanych efektów jego działań udało mu się skorzystać  wyłącznie dzięki ciężkiej pracy i doświadczeniu, które zdobył wcześniej. I przyznał, że część z tych wydarzeń była dziełem przypadku (bo na przykład wpis na którym zarobił kilkaset tysięcy złotych został przez niego stworzony “na kolanie”, w ciągu kilku godzin i z braku czasu na napisanie artykułu, który był przez niego wcześniej zaplanowany).

 

 W taki właśnie sposób

RZECZYWISTOŚĆ WERYFIKUJE WSZYSTKO

To bardzo prosty slogan, tak prosty, że może wydawać się śmieszne, że w ogóle o tym piszę. Ale prawda jest taka, że chociaż wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że taka reguła istnieje, to nie znam ani jednej osoby, która nigdy nie zawiodłaby się na swoich oczekiwaniach.

Każdy kiedyś składał sobie obietnice, które okazywały się później obietnicami bez pokrycia. Niektórzy chcieli mieć stypendium naukowe, a ich plany kończyły się na średniej 3,5 i stercie pustych puszek i butelek po spożytym alkoholu. Niektórzy byli przekonani, że ich związek będzie trwał w nieskończoność, a on rozpadał się w najmniej oczekiwanym momencie. Inni szukali szczęścia w rzeczach, które tak naprawdę przynosiły im więcej cierpienia. Ktoś chciał zarabiać miliony, a skończył na zmywaku.

Rzeczywistość weryfikuje wszystko, ale to nie znaczy, że mamy spocząć na laurach. Może nie znamy dokładnych efektów, jakie przyniosą nasze działania, ale możemy zrobić wszystko, żeby te efekty były jak najlepsze. I żeby potrafić wykorzystać okazje, które nieoczekiwanie pojawią się na horyzoncie. Możemy pomóc szczęściu i osiągnąć tak dużo, jak to tylko możliwe. Być może nigdy nie zrealizujemy wszystkich swoich planów, ale z drugiej strony dlaczego mielibyśmy nie osiągnąć więcej, niż sobie wymarzyliśmy?

Widzisz? Wystarczyło to jedno zdanie napisane pogrubioną czcionką, żebyś znów zaczął bujać w obłokach. A teraz przypomnij sobie tytuł tego wpisu. I po prostu rób to, co do ciebie należy.